Przystanek na żądanie

Przystanek na żądanie

Wzięło mnie na sprzątanie, jak kurwa nigdy. Na pierwszy ogień poszła kuchnia. Ustaliłem od razu prostą zasadę – co jest po terminie, ląduje w koszu. Nawet jeśli to suchy produkt. Przyszło mi to z umiarkowaną łatwością, bo zawsze wychowywano mnie w duchu maksymy, że „jedzenia nie można wyrzucać”. Dojadaliśmy więc wszystko na siłę, a w wieku sześciu lat miałem już nadwagę. Nie winię za to rodziny, bo historia potrafi odcisnąć na ludziach dożywotnie piętno.
Tak więc zacząłem od półki ze zdrową żywnością, przyprawami i produktami bogatymi w węglowodany. Otręby – najlepiej spożyć przed końcem: 04.2016; płatki owsiane – 05.2015; ostropest plamisty mielony – 02.2017; i tak dalej, i tak dalej… Kubeł na śmieci zapełnił się w okamgnieniu. Miałem wrażenie, że większość tych produktów kupiłem trzy miesiące, góra pół roku temu.

Czas zapierdala, jak nocny autobus przez puste ulice Gorzowa. Nie przegap swojego przystanku.

1 komentarz

Komentarze są zamknięte.