Rowerowi Kowboje na Drodze Mlecznej (Lato ‘19)

Rowerowi Kowboje na Drodze Mlecznej

Pierwsze piwo na postoju, drugie i trzecie na miejscu. To „pierwsze pierwsze” i „pierwsze drugie”, były oczywiście zrobione jeszcze w chacie, przed wyjazdem.


W drodze powrotnej wojcieszycka Kalifornia, w której dywany są z petów, a ławki szerokie i zaprawione. Zalegający w plecaku, ciepły browar, robimy już na trzech na polnym skrócie, gdzieś między naszym domem a zachodzącym słońcem.

W mieście jemy ostatni posiłek, bo już zaraz nie będzie chciało się jeść do rana. Na Kanale Ulgi spotykamy gościa, który próbuje oszukać czas i tańczy z samotnością…

Lecimy, jak po Drodze Mlecznej, mocno trzymamy się gripów, aż na palcach tworzą się odciski. Nie dbamy o to, co będzie jutro. Jesteśmy sobą, odrabiamy stracony czas. Otacza nas dobra energia.

Dodaj komentarz